W okresie rządów Dyrektoriatu, po bezdrożach Francji wałęsały się grupki rozpędzonych na cztery wiatry sankuilotów, którzy nie byli już potrzebni nowej porewolucyjnej władzy. Jeden z nich , postanowił wrócić z Paryża w rodzinne strony, do Rouen. Była wówczas bardzo zimna i mglista noc 23 brumaire'a (listopada) i zupełnie nieświadomie skręcił z głównego traktu do lasu... Na szczęście miał ze sobą latarnię, dzięki której przynajmniej, jeśli nie ścieżki, to dostrzec mógł drzewa. No właśnie drzewa... Na jedno z nich teraz natrafił. Wyglądało dość osobliwie. Nigdy przedtem nie widział tak gigantycznej dziupli, do której mógłby zmieścić się dorosły człowiek ! Co może się kryć w środku tak ogromnego pnia ? Ha ! Być może jest tam skrzynia wypełniona po brzegi, złotymi luidorami ?! Co tak naprawdę, kryło się wewnątrz pnia ? Skarb ? Nie sądzę... Bardzo możliwe, że przeniosę ten szybki szkic na papier do akwareli i ożywię go kolorami. W koronie drzewa umieszczę grupy liści, ale zastana...