Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Opowieści z Jałty

Natasza in progress

Głowę Nataszy zostawię już na tym etapie. Będę musiał pomęczyć teraz temat klepsydry i odwzorowania szkła w ogóle. Myślę też nad tłem. Spieszy mi się już do następnych malowań. Wyzwania znacznie większe - Aga, Jeannine... Ale dość o tym, biorę się do pracy. Spróbujcie namalować coś Griffinami, będziecie się cieszyć z tego, że olej już następnego dnia jest suchy !

Natasza, podmalówka

Zdecydowałem się jednak na malowanie Nataszy. Grunt, podmalówka na wstępnym etapie. Myślę o doborze barw. Żywo , kontrastowo czy stonowanie ? ...

Natasza

Chyba przełożę to na farby... Klepsydra. Gdzieś widziałem podobną. Natasza kiedy jest ciepło, spaceruje po bulwarze Nabierieżnym w Jałcie. Bywa że z pieskiem. Na co dzień zajmuje się wróżeniem z kart Tarota. Uwielbia balet, muzykę klasyczną, gruzińskie wina i koniak Biełyj Aist. Ukochane miejsca - S.Petersburg, Kraków, Praga. Nie lubi - facetów i fotografowania. Boi się - przemijania. Myślę o przełożeniu tego szkicu na farby olejne. Rysuję jednak szorstko. Wczoraj potrącił mnie czerwony samochód i zdałem sobie sprawę po raz kolejny z kruchości istnienia. Nie polubię się już z motoryzacją na pewno. Byłem zły na ludzi, na głupotę, zaślepienie, zaćmienie. Aga zgodziła się być syreną. Wraca wiara .Czasami taki powierzchowny z pozoru przekaz, staje się jakoś ważny. Robię coś dla siebie, kogoś. Jestem, istnieję, nie sam dla siebie. Projekt, szkic- Robert Ruszczyk