Przejdź do głównej zawartości

Posty

Tramwaj - Technika - Tusz

Tytuł posta to oczywiście parafraza tytułu artykułu piewcy  modernizmu Tadeusza Peipera - "Miasto - Masa- Maszyna".  I wszystko tutaj do tez modernizmu pasuje. Jest maszyna, do tego miejska, poruszająca się po szynach, kiedyś miasta Łodzi, jest i pewna nieokreślona masa tej maszyny. Masa była też transportowana wewnątrz maszyny do fabryk i biur - robotnicza, inteligencka, wyborcza... Dzisiaj smutny i pordzewiały kadłub Lilpopa II stoi gdzieś na polanie w okolicach Łodzi i na szczęście jest poddany żmudnemu procesowi konserwacji. Trochę z tej historii opowiedziałem przy pomocy piórka i tuszy.

Lekcje dynamiki I

Kinetyka, dynamika. Pojęcia, które nieomal automatycznie kojarzą mi się z ruchem, sportem, czasem z piłką nożną. Mam jakieś wyobrażenie o kształcie piłki, kolorach heksagonalnych, kontrastujących łatek, o boisku i dwóch bramkach. Poza tym o piłce, wiem niewiele. Mateusz jednak trenuje piłkę nożną. Jak ukazać w portrecie postać czynnie zajmującą się sportem, zwłaszcza jeśli w pobliżu piłki nie ma ? Dynamiczne pozy, rzuty i przechwyty, choćby z kijkiem podniesionym spod drzewa. I przestrzeń dokoła. Projekt powstał dość szybko. Od samego początku miałem gotową koncepcję na ten podwójny portret. Podobnie jak w rysunku z Paulą, postawiłem tutaj na lekkość kreski, budując bardziej ogólną scenę i kontury, bez nadmiernego pochylania się nad detalami. Papier - Accademia Fabriano, grafit wodorozcieńczalny Derwent Graphitint. 

Paula w płaszczyznach

Po wizycie w Cricotece, trochę inspiracji pozostało w głowie. Przeniosłem je na karton. Struktury, warstwy grafitu, niczym fasada budynku Cricoteki z perforowanej stali cortenowskiej. Postać w zamyśleniu. Ołówki Derwent Graphi Tint, różne gradacje.

Ilustracje do Łowów Polskich

Jesienią zeszłego roku przygotowywałem ilustracje do tomiku poezji p.Jana Jerzego Jóźwiaka, pt. Łowy Polskie. Pan Jan to poeta z pasją łowiecką. Wiersze zawarte w książeczce mają podniosły i romantyczny nastrój. Starałem się jakoś dopasować do tej atmosfery rysując na prośbę autora kilka wedut mazowieckich zamków. Znalazła się tutaj również zabytkowa kapliczka przydrożna, typowa dla Mazowsza oraz ambona myśliwska. Obaj z panem Janem naczekaliśmy się kilka miesięcy na wydanie tomiku, ale wreszcie jest i można go już pokazać w blogu. Rysunki wykonywałem ołówkami Derwent Graphi Tint. Zamek w Płocku Ambona myśliwska

Provence

Styl prowansalski znany mi głównie z charakterystycznych rustykalnych mebli i przedmiotów, nie jest obszarem, po którym szczególnie swobodnie sobie pląsam. Na prośbę M, podjąłem jednak rękawicę i zmierzyłem  się z Prowansją. Namalowałem cały motyw na dębowej desce. Spękania, obawiam się, że wyszły trochę za mocne, zrobiłem crackiem Maimeri. Farby, to ponownie sprawdzone już akryle Vallejo. 

Paul Klee na pudełku II

Na grudzień przygotowałem pudełko/szkatułkę z kopią pracy Paula Klee. Prawdopodobnie Klee wykonywał ten obraz tuszami. Tusze wydały mi się tutaj najbardziej naturalnym wyborem. Próbowałem na początek rysować stalówką, ale efekt powtarzalnych linii wydał mi się zbyt mechaniczny. Skorzystałem więc z japońskiego pędzelka bambusowego o bardzo cienkiej końcówce i sprężystym włosiu. Tusze to popularne akrylowo-winylowe Vallejo z serii Game Color. Bardzo dobrze kryją i jak na akryl schną dostatecznie długo. Okrąg otaczający główny motyw to fakturalna pasta akrylowa Maimeri. To szczególny obraz Kleego, który zawsze chciałem namalować, choć we własnej interpretacji. Za każdym razem można tutaj odkrywać coś nowego. Odwiedzającym bloga życzę Wszystkiego  Dobrego w Nowym Roku ! Boczne ścianki boxu to Maimeri Heavy Gel

Czarcik Józek

Latem podczas wędrówek po  ścieżkach Małopolski, nasiąknąłem jakąś tajemniczą aurą tego regionu. Biała i Czarna Woda, pozostałości po osadach łemkowskich. Ruś Szlachtowska. Gdzieś w głębi mnie, coś z tego zostało. Coś się tliło. Próbowałem na początku  szkiców z chałupami, szopami, stodołami. Ale brakowało, ducha. Może duszka, skrzata, licha, czarta. Tego który pilnuje, strzeże, przed kimś lub czymś jeszcze gorszym od siebie. Może to ktoś nam dobrze znany, z opowieści, legend. Ktoś wywołujący lęk, ale i podziw, wspomnienie lat minionych. Dzieciństwo w trwożliwobezpiecznym kokonie ludowych gawęd, bajań o strachach, diabłach, wiedźmach. Potem jeszcze natknąłem się na portrety Marty Kunikowskiej- Mikulskiej. To było jak wskazanie drogi. Jak można tą melancholijną ludowość przekazywać.Tak właśnie powstał ten obrazek z czarcikiem Józkiem. Wykorzystałem tutaj portrety J, za co serdecznie Jej dzisiaj dziękuję. Na szczęście nie pogniewała się za to, że ma teraz różki na głowie....

Amelia

Kilka ostatnich dni września spędziłem przy tym portrecie. Rysunek wykonałem na podstawie własnych zdjęć cudownej Meli. Wybrałem tutaj gruboziarnisty karton, wydawał mi się bardzo odpowiedni do podkreślenia ekspresyjnych efektów tonalnych. Ptaszki - gwizdki wyszukałem podczas wędrówek po małopolskich miejscowościach. Wyodrębniłem je z tła,  delikatnie podmalowując akwarelami. Otok kapelusza to wodorozcieńczalny grafit Derwenta. Mela jest niezwykłym dzieckiem. Ptaszek - gwizdek, niestety nie ludowy. Prawdopodobnie z Azji.

Bajdy. Mamrotania I. - Koci fort

Tylko dwa  dni września wystarczyły mi do zrobienia całej serii rysunków i zdjęć jurajskich zamków,  na wyżynie Krakowsko - Częstochowskiej. Jura ze swoimi ostańcami, piaszczystymi łachami- nagle pośrodku lasu i naturalnie kazimierzowskimi Orlimi Gniazdami to kraina metafizyczna. Taki nastrój towarzyszył mi podczas rysownia tej fantasmagorycznej weduty. Rzeczywiste ruiny Ogrodzieńca, poddałem pewnej transformacji w rysunku, który zatytułowałem Koci Fort. Wydało mi się szalenie pociągające, odtwarzanie przy pomocy zwyczajnych narzędzi, takich jak ołówek czy tusz, różnorodnych struktur i warstw. Poszukiwałem głębokiej czerni dla dodania kontrastu. Po wielu próbach z rozmaitymi ołówkami i grafitami, okazało się, że wodorozcieńczalny Derwent Sketching daje właśnie taką czerń, o jakiej myślałem. warstwy

Suche pastele. Próby z martwą naturą

Nie mam zbyt dużego doświadczenia w pastelach. Zmagam się więc ostatnio z tą materią. Oczywiście najlepiej zacząć od martwych natur. A ta kompozycja wydała mi się na tyle udana, żeby umieścić ją w blogu. Pastele w sztabkach, zwyczajne szwejkowskie Koh i Noory.